Jak newsletter pomoże Ci zdobyć klientów lub czytelników bloga

newsletter - jak może Ci pomóc?

Newsletter to narzędzie, które może Ci zapewnić więcej klientów na firmowej stronie internetowej lub więcej czytelników na blogu. Badania pokazują, że newsletter 40 razy skuteczniej zdobywa klientów niż Facebook. Masz już stronę na Facebooku, a newslettera jeszcze nie? Czas to zmienić. Zobacz, co zyskasz budując listę e-mailową.

Newsletter czy lista e-mailowa?

Na początek małe wyjaśnienie. Gdy mówimy „newsletter”, to zwykle myślimy o „powiadamianiu czytelników o nowościach”. Ja w poniższym artykule też piszę o newsletterze, ale, jak przekonasz się poniżej, chodzi o szersze zagadnienie, o „budowanie listy e-mailowej”. To co wysyłasz jest drugorzędne. Każdy dopasuje coś dla siebie.

Jeśli więc nie chcesz „powiadamiać o nowościach”, możesz znaleźć inny pomysł na budowanie listy niż typowy newsletter i wykorzystać go do zwiększenia skuteczności Twojego serwisu. O tym opowiem na końcu tego artykułu.

Słowo do blogerów

Jeśli traktujesz swojego bloga poważnie, a tym bardziej jeśli chcesz na nim zarabiać – jesteś mikro-przedsiębiorcą. Nie w sensie prawnym, tylko praktycznym. Musisz działać jak przedsiębiorca, aby:

  • zdobywać ruch na blogu
  • zatrzymywać internautów przy sobie
  • zwiększać ich zaufanie do Ciebie/przywiązanie
  • itd.

(swoje zdanie o byciu blogerem-przedsiębiorcą wyraziłem już wcześniej. Zerknij, jestem ciekawy Twojej opinii)

Dlatego niniejszy wpis jest kierowany nie tylko do właścicieli firm, ale także do blogerów, którzy chcą czegoś więcej niż czysto amatorskiego, przypadkowo tworzonego bloga.

„Nie zbieram e-maili, bo internauci nie lubią kiedy wysyła im się reklamy na skrzynkę!”

Dość często słyszę taką opinię. Jest całkiem sensowna – nikt nie lubi nadmiaru reklam.

Jednak trzeba tu sprecyzować kilka rzeczy:

  • nie lubimy głównie tych reklam, które nie są dopasowane do naszych aktualnych zainteresowań. A co, jeśli sam zgodzę się na otrzymywanie takich wiadomości, bo interesuję się tematem lub ofertą firmy?
  • newsletter nie musi się składać z samych reklam. W wielu przypadkach nawet nie powinien – reklamy powinny stanowić mniejszą część wysyłanych wiadomości. Możesz tworzyć e-maile, które będą zawierały po prostu interesującą dla Twoich Czytelników treść  i w ten sposób zyskać ich uwagę, a oferty wysyłać tylko co jakiś czas

Zresztą, przekonam Cię za pomocą twardych danych:

Getresponse (właściciel jednego z programów do budowania listy adresowej) przeprowadził badanie opinii internautów na temat e-maili. W infografice przedstawia bardzo ciekawe dane:

Najczęściej zapisujemy się na newslettery firm, ponieważ interesuje nas oferta firmy i nowości w niej:

Wykres "Subskrybuję newsletter, ponieważ..."

71% respondentów regularnie przegląda newslettery, na których otrzymywanie wyrazili zgodę:

71% respondentów przegląda newslettery, na których otrzymywanie wyrazili zgodę

Jak widać, internauci wcale nie stronią od e-maili, w tym reklamowych. Warto je więc wykorzystać, tym bardziej, że e-mail ma znacznie większą skuteczność niż choćby modne ostatnio media społecznościowe – ale o tym niżej.

Co newsletter da Twojej małej firmie lub Twojemu blogowi?

Ogromny zwrot z inwestycji

Zwrot z inwestycji (ROI) w e-mail marketing wynosi 3800% – każda złotówka mądrze zainwestowana w kontakt drogą e-mailową zarabia 38 złotych. W Sieci krążą też informacje, że ROI w e-mail marketingu wynosi nawet 4300%, ale nie udało mi się dotrzeć do źródła, więc podaję tylko jako ciekawostkę.

Możliwość zatrzymania internauty przy firmie/blogu na dłużej

Dobrze prowadzona, ciekawa dla odbiorców lista adresowa (np. newsletter) pozwoli Ci stale kontaktować się z Twoimi potencjalnymi klientami lub czytelnikami bloga. Co ciekawe – będziesz mieć taką możliwość za darmo lub prawie za darmo.

Dzięki możliwości stałego kontaktu możesz prezentować swoją ofertę, budować zaufanie do swojej firmy, zwiększać ruch na stronie lub blogu, a także dowiadywać się, czego potrzebują osoby zapisane na listę – i dopasowywać swoją ofertę do tych potrzeb.

Zapis na listę to typowa transakcja w Sieci: ktoś oddaje Ci swój adres e-mail ze zgodą na otrzymywanie wiadomości w zamian z treści, które są dla tej osoby przydatne.

Sprawisz, że internauta przeczyta więcej niż na Twojej stronie www; wyedukujesz internautę

Masz na stronie długą lub złożoną ofertę? A może aby zdobyć klienta musisz go najpierw wyedukować, przekazać jakieś informacje?

Niestety, internauci mają bardzo krótki zakres uwagi (okres koncentracji uwagi; ang. attention span): tylko 8,25 sekundy. Prawie nikt nie przeczyta całej Twojej strony od deski do deski, ale jeśli podzielisz ofertę na mniejsze kawałki i będziesz je wysyłać e-mailem – internauta przeczyta znacznie więcej niż na stronie www.

średni zkres uwagi jest bardzo noski - wynosi tylko 8,25 sekundy

Średni czas skupienia człowieka w 2015 roku był niższy niż u złotej rybki 🙂

Zbudujesz większe zaufanie i rozpoznawalność

Internauta, który pierwszy raz wchodzi na Twoją stronę www, nie ufa Ci. Najprawdopodobniej nie zapamięta też ani nazwy firmy/nazwy bloga, ani Twojego nazwiska. Na to potrzeba więcej czasu.

Newsletter może zwiększyć zaufanie do Ciebie i Twojej działalności. I tak – jest na ten temat badanie psychologiczne, które mogę zobrazować graficzką. 😉 Ale chciałbym najpierw powiedzieć o czymś w zasadzie oczywistym:

pokazując internautom, że stale zajmujesz się jakąś działalnością, a być może dzieląc się z nimi swoją wiedzą i doświadczeniem, udowadniasz, że warto z Tobą pracować. To jest takie proste.

A teraz badanie (graficzkę sobie daruję, bo jeszcze kilka będzie niżej):

W 1968 roku znany i ceniony psycholog Robert Zajonc odkrył ciekawe zjawisko: im częściej mamy do czynienia z jakimś bodźcem (nawet nieświadomie!), tym bardziej go lubimy. Dlatego bardziej lubimy słuchać w radiu utworów, które już znamy i dlatego warto mieć newsletter – żeby przypominać nazwę swojej firmy/nazwę bloga/nazwisko – odbiorcom. Sam efekt częstego powtarzania sprawi, że nazwa będzie się subskrybentom wydawała bardziej przyjazna. To zjawisko nazywane jest efektem samej ekspozycji lub efektem czystej ekspozycji.

Ułatwisz sobie „robienie marketingu”

E-mail pozyskuje klientów 40 razy skuteczniej niż Facebook i Twitter razem wzięte. Czy coś tu trzeba dodawać? Zobacz:

E-mail jest 40 razy skuteczniejszy niż Fcebook i Twitter razem wzięte

Skuteczność w zdobywaniu klientów w Stanach Zjednoczonych z podziałem na kanały. E-mail jest wielokrotnie skuteczniejszy niż Facebook i Twitter razem wzięte.

Uniezależnisz się od mediów społecznościowych

Dość rzadko się o tym mówi, bo media społecznościowe są teraz na topie. Ale zauważ, że budując biznes na podstawie np. strony na Facebooku, oddajesz go właścicielowi danego serwisu. Dlaczego? Bo to właściciel decyduje, jak działa dana platforma, a nie Ty. Nic nie poradzisz na spadające zasięgi postów na Facebooku czy na usunięcie Twojej strony.

Dość niedawno było głośno o usunięciu bloga pewnego artysty przez Google. Blog był zbudowany na platformie należącej do Google. Korporacja uznała, że autor bloga złamał w pewnym momencie regulamin usługi – i usunęła cały serwis, wraz z tworzoną przez 14 lat treścią.

Swego czasu Google usunęło też z czołowych pozycji popularne porównywarki cen. Jak bardzo spadł im ruch, a za nim obroty, możemy się tylko domyślać. Spodziewam się jednak, że to wydarzenie musiało być dla nich bolesne, ponieważ porównywarki znaczną część odwiedzin czerpały właśnie z Google.

Takie historie powinny nam uświadamiać, że budowanie biznesu na czyjejś platformie to w dłuższej mierze ryzykowny pomysł. Nie twierdzę, że nie należy promować się na Facebooku czy w Google. Chodzi mi o to, żeby w jak największym stopniu uniezależniać się od, że tak to nazwę, „zewnętrznych dostawców ruchu”.

Własna lista e-mailowa świetnie się do tego nadaje. Możesz mieć „własny” ruch i klientów, którzy pochodzą z Twojej listy, cierpliwie budowanej miesiąc po miesiącu.

Zwiększysz potencjał zarobkowy bloga

Przypuśćmy, że monetyzujesz swojego bloga za pomocą artykułów sponsorowanych. Postaw się na pozycji osoby zlecającej: czy opublikowanie posta jest bardziej wartościowe niż opublikowanie posta wraz z wysłaniem informacji o nim do listy e-mailowej? Oczywiście, że nie.

Budując listę czytelników bloga, zyskujesz dodatkowy atut – więcej osób przeczyta artykuł sponsorowany, i to już w kilka godzin po publikacji.

Poza tym, jeśli masz stale rozwijaną listę czytelników, to masz lepsze relacje z nimi – a to też można wycenić w złotówkach (bardziej skłonny jestem kupić coś, gdy poleci mi to osoba, którą znam i cenię niż anonimowy bloger, o którym nic nie wiem).

E-mail dotrze do większej ilości internautów niż post na Facebooku

Chcesz o czymś poinformować internautów? Odruchowo myślisz, żeby umieścić informację na swojej stronie na Facebooku? Twój facebookowy post ma mniejszy zasięg niż e-mail!

Organiczny, bezpłatny zasięg na Facebooku to nawet jedynie 2% – tylko 2% Twoich fanów zobaczy Twojego posta, jeśli nie zapłacisz za wypromowanie go.

E-mail deklasuje Facebooka bezdyskusyjnie. Odsetek osób, które otworzą e-mail od Ciebie (nazywany open rate) jest znacznie większy. Z badania Freshmail wynika, że open rate w większości branż nie spada poniżej 20%.

Deal with it, Facebook

Icons made by Vectors Market from www.flaticon.com is licensed by CC 3.0 BY

Dobrze to ujął Pijaru Koksu we wpisie „Blog i newsletter, czy ten związek ma sens?„:

Przede wszystkim Facebook pomimo bycia naprawdę dobrym generatorem ruchu stał się przeciążony jeśli chodzi o liczbę treści. Po prostu nie wszystko ma szansę się nam wyświetlić, bo jeden fanpage walczy z drugim o nasza uwagę i pozycję w algorytmie Edge Rank. ER wartościuje nie tylko wpisy, ale też samych publikujących. Jeśli bloger linkując wpisy na swoim fanpage’u nie wzbudzał reakcji, to zasięgi poszczególnych postów spadają, jego dotarcie się zmniejsza, aż nadchodzi ten moment zwątpienia.

Pamiętaj o procesie decyzyjnym klienta

Internauta, który trafia na Twoją stronę internetową, może nie być jeszcze gotowy do zakupu. Jeśli go nie zatrzymasz – stracisz go, bo w danej chwili może nie widzieć potrzeby korzystania z Twojej oferty.

Jeśli jednak nie pozwolisz mu odejść – możesz pozwolić mu „dojrzeć” (choćby wyedukować). Jeśli nie kupił od razu, prawdopodobne jest, że kupi w przyszłości. Spójrz, jak wygląda proces decyzyjny przed zakupem:

proces decyzyjny klienta

Zakup, czyli punkt 4, jest tylko jednym z etapów. Musisz „utrafić” ze swoją reklamą akurat w ten idealny moment, żeby dokonać sprzedaży. Chyba że… internauta zapisze się na Twoją listę e-mailową. To bardzo prosty sposób na zwiększenie skuteczności Twojej strony internetowej i zwiększenie jej ROI (zwrotu z inwestycji).

E-mail marketing jest jednym z najskuteczniejszych narzędzi marketingowych dla biznesów B2B

I jeszcze coś dla tych z Was, którzy swoją ofertę kierują do innych firm. Bizible, producent oprogramowania dla marketerów, przeprowadziło wśród nich badanie w którym dowiedziano się, że e-mail marketing jest najpopularniejszym i jednym z najskuteczniejszych (dającym jeden z największych zwrotów z inwestycji) kanałów marketingowych (znów – e-mail wypadł lepiej niż social media!):

emil marketing jako jeden z najskuteczniejszych kanałów marketingowych dla B2B

Newsletter czy inna lista e-mailowa? Co miałbyś wdrożyć na swojej stronie lub blogu?

Newsletter, czyli wysyłanie informacji o nowościach, jest tylko jednym ze sposobów na wykorzystanie list e-mailowych w marketingu i wcale nie zawsze najlepszym. Wszystko zależy od konkretnej sytuacji.

Poniżej znajdziesz kilka porad i pomysłów na budowanie listy e-mailowej.

Myśl wartością dla internauty, a nie mówieniem o sobie

Owszem, czasem mówienie o Twojej ofercie będzie interesujące dla internautów i chętnie zapiszą się na newsletter skupiony na Twojej firmie (jak już widzieliśmy na jednej z infografik). Ale nie zawsze tak będzie. W bardzo wielu przypadkach łatwiej skłonisz internautów do zapisania się na listę oferując im np. wartościową wiedzę.

Odpowiedz sobie na pytanie: do kogo piszesz? Czy jest to stały bywalec w Twojej branży? A może jest tu tylko na chwilę?

Na przykładzie: Ty masz sklep z komputerami, a ja chcę akurat kupić laptopa. Nie interesują mnie komputery, ale akurat muszę się o nich coś dowiedzieć, żeby dobrze wybrać. Gdy już będzie po zakupie – znów nie będę się interesował tą branżą.

Jeśli zaproponujesz mi newsletter z nowościami z branży – nie zapiszę się, a Ty nie będziesz miał ze mną więcej kontaktu. Nie interesują mnie testy nowych urządzeń, ciekawostki i inne takie tematy. Ale gdybyś zaproponował mi listę e-mailową, na której nauczę się np. dbać o bezpieczeństwo mojego Windowsa – wtedy masz szansę, że się zainteresuję, bo z Windowsem miałem problemy nie raz; komputery interesują mnie tylko na tyle, na ile sam ich używam na co dzień.

Czy stałemu bywalcowi przydałyby się nowości z branży albo najważniejsze newsy z mijającego tygodnia?

Jeśli tak – to masz gotowy pomysł na budowanie listy e-mailowej. Ogromny plus tego pomysłu jest taki, że subskrybenci Twojej listy będą sprawdzali e-maile od Ciebie regularnie – raz w tygodniu. To daje Ci możliwość generowania ruchu na stronie ciągle na nowo i stałego przypominania o ofercie (można ją dołączyć jako dodatek do newsów).

Bezpłatny poradnik: czy internauta chciałby otrzymać część Twojej wiedzy? Czy pomoże mu to w dokonaniu zakupu?

Są branże, w których,  aby dokonać dobrego wyboru przy zakupie, potrzebujemy wiedzy. Może nie bardzo szczegółowej, ale na pewno konkretnej i wartościowej. Przykładem może być wspomniany wcześniej zakup laptopa: na co mam zwrócić uwagę przy zakupie, skoro się na tym nie znam? Konkretny, praktyczny poradnik z przykładami byłby świetnym pomysłem na budowanie listy e-mailowej.

Więcej na temat tworzenia takich poradników napiszę w innym wpisie.

Odpowiedzi na najczęściej zdawane pytania

To kolejny pomysł, który może się sprawdzić. Nie wysyłaj samych „suchych” informacji o ofercie. Publikuj też odpowiedzi na prawdziwe pytania Twoich klientów zwłaszcza, gdy te odpowiedzi nie są krótkie (np. gdy musisz podać opisowy przykład). W ten sposób wyedukujesz potencjalnych/obecnych klientów i zmniejszysz liczbę zapytań wysyłanych bezpośrednio do firmy.

Wiedza dla aktualnych klientów

Internauta już kupił, ale wiesz, że przyda mu się dodatkowa wiedza. Zaproponuj mu zapisanie się na odpowiednią listę. Możesz w ten sposób nie tylko sprawić, że klient będzie bardziej zadowolony z zakupu, ale też zachęcić go do zostania przy Tobie na dłużej i robienia kolejnych zakupów.

Pokazuj przykłady zastosowania Twoich produktów

Fajnie robi to choćby Piotr Majewski, właściciel jednego z polskich systemów do e-mail marketingu, ImpleBota. Po założeniu konta na Implebot.pl otrzymujemy co kilka dni wiadomość z pomysłami na wykorzystanie tego oprogramowania. Choćby dla tej wiedzy warto założyć bezpłatne konto Freebot.

Budowanie listy e-mailowej może być bezpłatne, zwłaszcza, jeśli dopiero zaczynasz

Systemy do obsługi list e-mailowych, takie jak Freshmail czy Implebot, oferują bezpłatne konta, które już za chwilę możesz wykorzystać do budowania swojej listy. Są to konta o dość ograniczonych funkcjonalnościach, ale na początek – mogą się świetnie sprawdzić.

W jednym z kolejnych artykułów porównam oba wspomniane wyżej systemy.

2 odpowiedzi na “Jak newsletter pomoże Ci zdobyć klientów lub czytelników bloga”

  1. Paulina Bulek pisze:

    Najwyższy czas założyć newslettera 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *