Michał Krawczykowski

O mnie, czyli czego nauczyłem się o marketingu internetowym przez moje błędy podczas prowadzenia działalności gospodarczej

Jak zacząłem robić to, co robię

Nie chcę Cię, drogi czytelniku, bardzo sobą zanudzać, więc postaram się wszystko opowiedzieć w skrócie (dopisane po napisaniu: wyszły dwie strony A4 ;)).

Lewa półkula, czyli może zostać hakerem?

Zawsze sobie nieźle radziłem z komputerami. Nie byłem jakimś wybitnym hakerem, ale komputer służył mi nie tylko do grania w gry; powstawały na nim pierwsze strony internetowe, programy komputerowe, a nawet proste gry. Dość powiedzieć, że informatyka to był jedyny przedmiot do szkoły średniej włącznie, z którego ZAWSZE mogłem liczyć na pięć ;)

Ale nie byłem „typowym informatykiem”. Byłem raczej kimś, kto zna się na komputerach nieco lepiej niż przeciętny tak zwany Kowalski i do tego lubi kombinować. To tyle, za mało, żeby być wybitnym programistą.

Aha, przy okazji informatyki okazało się, że nieźle umiem tłumaczyć innym to, czego nie rozumieją, na przykład zawiłości techniczne.

Prawa półkula, czyli będę gwiazdą rocka

Obok lewej półkuli, mam też prawą (dziwne, nie?). Ta moja prawa półkula też lubi mieć coś do powiedzenia, więc od przedszkolaka byłem aktorem, a od podstawówki – muzykiem. Najpierw grałem na klawiszach, potem na gitarze, żeby ostatecznie zdecydować się na basówkę. Basówka mi „leży” najbardziej, choć ostatnio zerkam tęskno w kierunku muzyki symfonicznej…

No to w lewo czy w prawo?

No i widzisz – mając niezdecydowane półkule, nie bardzo wiedziałem, co mam robić w życiu.  Czy powinienem zajmować się raczej czymś ścisłym, czy może artystycznym? Ten problem pojawił się w szkole średniej – nie wiedziałem, czym się zająć. Albo inaczej – nie umiałem się zdecydować.

Prosto!

Zacząłem robić strony www na poważnie. To jest praca, która łączy umysł ścisły i kreatywność. Grafika, kod, marketing, ludzie, komputery. No kto by to lepiej robił niż ja? ;)

Ważna informacja dla Ciebie, jeśli chcesz dobrze zlecić stronę www: zatrudnij albo zespół specjalistów albo takiego mieszańca jak ja. Jeśli zatrudnisz artystę-grafika, to dostaniesz arcydzieło grafiki komputerowej, a nie narzędzie marketingowe. Jeśli zatrudnisz kodera, dostaniesz dobrze napisaną stronę www, a nie narzędzie MARKETINGOWE – bo „typowy informatyk” nie zna się na ludziach, a co za tym idzie – na marketingu.

Założyłem działalność gospodarczą – strony internetowe. Najwięcej nauczyłem się, gdy upadła i tę wiedzę wykorzystuję do dzisiaj

Gdy miałem 24 lata, moja działalność chyliła się ku upadkowi, choć tak prawdę mówiąc – nigdy się poważnie nie rozkręciła.  I właśnie pod koniec życia mojej pierwszej firmy nauczyłem się czegoś, co wykorzystuję do dzisiaj.

Nauczyłem się Autentyczności.

Opisałem tę historię tutaj (mniej więcej w połowie tekstu; zerknij tam, bo dowiesz się, jak zdobywać klientów).

Autentyczność to było coś, co od razu mnie do siebie przekonało. Nigdy nie lubiłem używać sztywnego, nijakiego języka, a pisanie w moim stylu i w moim osobistym imieniu zawsze mi odpowiadało. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że są branże, w których nie wypada napisać inaczej niż „sztywnym” językiem, ale chyba tylko grabarz musi zawsze się go trzymać. A trzyma się większość…

A potem nauczyłem się podstaw content marketingu

Po zamknięciu działalności gospodarczej miałem dwa blogi związane z marketingiem internetowym. Jeden budowałem na bazie pytań od klientów, a drugi był o tym, jak stworzyć stronę internetową (pod pewnym względem to był jedyny taki serwis w Polsce). Po kilku latach uznałem, że nie czuję już ani jednego ani drugiego i oba powoli wygasły.

Ale prowadząc te blogi, poznałem moc marketingu treści. Content marketing nie był tak popularny jak dzisiaj – to było jakieś 8 lat temu (wystarczy spojrzeć w Google Trends – fraza „content marketing” robi się popularna dopiero od około 2011 roku)

Branża marketingowa nie uważała jeszcze, że treść jest świetnym magnesem na potencjalnych klientów – wtedy jedynym „uznanym” sposobem na zdobywanie klientów i budowanie marki były „tradycyjne” reklamy.

Ale blogerzy już doskonale znali potencjał dobrych treści. To były czasy, gdy przekonałem się do content marketingu wspieranego przez autentyczny marketing. Nie nazywałem tego tak, ale oczywiste dla mnie było, że to świetne rozwiązanie dla wielu mikro firm.

W co wierzę dzisiaj i dlaczego robię to, co robię

Dziś zajmuję się tworzeniem stron internetowych, ale najbardziej lubię tworzyć te serwisy, które przewidują miejsce na wartościową treść.

Jeśli chodzi o strony, to wierzę, że najważniejsza jest ich skuteczność, a nie wygląd czy kod. Oczywiście wygląd i kod są ważne, ale nie mogą być celem samym w sobie (w zdecydowanej większości branż). Nie płacisz komuś za stworzenie ładnej strony, którą będziesz mógł się pochwalić. Chcesz mieć narzędzie do zdobywania klientów dla Twojej firmy. I na tym należy się skupić podczas tworzenia strony www.